Ładowanie...
illustration-736451_1280

Czemu przyciągają nas absurdy?

Nie wierzę, że ktoś, kto lubuje się w czytaniu komiksów, będzie brał je na poważnie. Pomimo, że te zazwyczaj chcą, aby odbiorcy mieli je za dojrzalsze historie, niż ich pierwowzory sprzed kilku dekad, to ciężko jest wyzbyć się absurdu z takich opowieści. Zacznijmy od tego, co chyba najbardziej mnie razi. Dorosły facet odkrywa, że ma nadludzkie moce, niemal każdy z nich decyduje aby poświęcić je ratowaniu ludzkości lub jakiemuś diabelskiemu przedsięwzięciu, jeśli ma być czarnym charakterem. Naturalna reakcja, jaką byłby szybki zarobek z użyciem swoich niesamowitych zdolności, jest w świecie komiksów marginesem. Kolejną sprawą są kostiumy. Być może dla małych chłopców jaskrawy, upięty strój jest na swój sposób synonimem bycia fajnym, a stereotypowe majtki na spodniach to tylko sposób, aby dodać więcej kolorów do gamy, ale w gruncie rzeczy to strasznie głupkowate.

Dlaczego wielki obrońca ludzkości postanowiłby zacząć ubierać się jak clown, zamiast postawić na prostszy strój, nie krzyczący wszędzie wokół, że właśnie zjawił się superbohater? Mało tego, nawet super-złoczyńcy z reguły przywdziewają zabawne ciuszki i wymyślają sobie wręcz komiczne pseudonimy. W rzeczywistości nikt nie spodziewałby się po jegomościu mianującym się Człowiek-Kalendarz żadnych niebezpiecznych intencji. Zauważyć można również ogromną dysproporcję w kwestii siły jednostki przy porównaniu z ogromnymi armiami. Istnieją postacie takie jak Hulk czy Superman, które są w stanie zwalczyć każdą siłę na świecie. W jaki sposób rządy wciąż funkcjonują, gdy są postawione przed obliczem tak potężnych sił zgromadzonych w kilku osobnikach? Dlaczego na niesamowite technologiczne cuda mogą pozwolić sobie prywatni miliarderzy, ale są one zupełnie poza zasięgiem armii? Mówiąc o technologii, to niemal każdy jej aspekt w komiksach jest zupełnie bez uzasadnienia, a jedyne próby wyjaśnienia, w jaki sposób coś działa to zwykły, pełen naukowych terminów, bełkot. Takie podejścia do odratowania rzeczy, których się nie da odratować, jedynie pogarsza sprawę.

Ostatnimi laty popularne stało się umrocznianie wszystkich historii, opowiadanie ich na nowo w celu dodania im powagi. Na papierze wyglądało to dobrze, wszystko było bardziej logiczne i spójne, jednak ta fala komiksów nigdy nie uzyskała znaczącego rozgłosu. Dlaczego? Ludzie nie czytają komiksów po to, aby uzupełnić swoją wiedzę lub poznać świat. Ludzie chcą odetchnąć od rzeczywistości, z którą mają styczność na codzień. Jaskrawe kostiumy, absurdalna fabuła, nieziemskie wynalazki i barwne osobistości to jest właśnie to, czego szukamy w takich klasycznych komiksach, od których nikt w końcu nie oczekuje, że będą na poziomie arcydzieła. Te obrazkowe opowieści powinny być dobre w tym, w czym oryginalnie miały się sprawdzać, a mianowicie w bawieniu czytelnika i stanowieniu dla niego odskoczni od szarej codzienności. Nie bądźmy więc zbyt surowi dla tej formy przekazu, bowiem jest to niczym zarzucanie brazylijskiej operze mydlanej, że nie zawiera w sobie wystarczająco dużo scen akcji.

Dodaj komentarz